|
Tylko
40 sekund dzieliło pasażerów metra od zderzenia z “pociągiem widmo”.
Dystans zaledwie kilkuset metrów dzielił oba pociągi, które mogły się
zderzyć. Jeden z nich wypełniony był pasażerami, którzy nie mieli
świadomości niebezpieczeństwa. Te ujawnione dzisiaj nieoficjalne
informacje pochodzą z raportu komisji badającej zdarzenie w londyńskim metrze z 13 sierpnia
br. – informuje ORŁA.fm.
Do
katastrofy nie doszło tylko dzięki szybkiej i słusznej decyzji
kontrolera ruchu, który nakazał pociągowi pasażerskiemu przemieścić się
bez postoju na kolejnych stacjach. Pasażerowie pociągu zostali
bezpiecznie przewiezieni w dalsze rejony miasta a ważące 90 ton wagony,
nad którymi stracono kontrolę przemieściły się w okolicę stacji Charing
Cross. Niekontrolowany pociąg przejechał sześć stacji londyńskiego
metra w 13 minut. W rezultacie wagony znajdowały się ok 600 metrów od
poprzedzającego go pociągu z pasażerami.
Hamulce
feralnego pociągu były rozwarte. Komisja badająca sprawę stwierdziła
również, że nie było żadnych łańcuchów bezpieczeństwa łączących
nieczynne wagony z pociągiem holowniczym.
Podobny
incydent związany z błędem londyńskiej inżynierii kolejowej wydarzył
się zaledwie 6 tygodni wcześniej na linii Jubilee line. W poufnym
raporcie z konserwacji wykonawcy Tube Lines przedstawili, że o 6:44
rano jeden z wagonów odczepił się od pozostałych i zaczął przemieszczać
się na południe Londynu. Przez 4 mile wagon
wędrował trasą Jubilee line i prawie zderzył się z pociągiem nr 107
linii północ-południe w pobliżu Kentish Town.
-
Kontrolerzy ruchu metra oraz kierowcy pociągów zareagowali bardzo
szybko skutecznie zapobiegając poważnemu wypadkowi – powiedział Steve
Grant, rzecznik kierowców pociągów londyńskiego metra.
-
Bezpieczeństwo jest naszym priorytetem, wciąż badamy wydarzenia
związane z wypadkiem. Kolejny raz dziękujemy naszym kontrolerom ruchu
metra, których szybkie decyzje skutecznie zmniejszyły zagrożenie dla
naszych klientów i pracowników – powiedział rzecznik TfL (Transport for
London).
|